Zabierz mnie tam, gdzie przytępione zmysły zawracają,
Zabierz mnie tam, gdzie nasze myśli się smagają,
Oddaj nam to, czym nasze twarze się wzruszają,
Nie mów już nic, gdy nasze wiosny się spotkają.
Lecimy sobie w naszym życiu w jednakowym rytmie. Czasem nam się zdaje, że szybciej, czasem wolniej. Nasze dni mijają jak paski dzielące drogę na pół. Na motocyklu naszych zdarzeń, widać w jakim tempie się zmieniają, w zależności od nastroju – raz szybciej, a raz wolniej, ale i tak muzyka naszego życia, gra na tych samych równych sekundach.
Czasami kończymy coś, by początek innego był lepszy.
Jesteś kobietą i szykujesz się do wyjścia na spotkanie. Idziesz umyć głowę, wracasz. Zawijasz swoje włosy w ręcznik. Siadasz przed lustrem, gdzie masz swoje najważniejsze gadżety od urody. Patrzysz na siebie, poprawiasz brwi, wysuwasz usta i robisz inne ciekawe miny. Nagle wydaje ci się, że widzisz coś dziwnego w swojej twarzy, taki drobny szczegół. Bierzesz do ręki małe lusterko. Oglądasz się z boku, z przodu. Chyba ci się zdawało. Pochylasz się nad tym lusterkiem i nagle jedna kropla wody spada na nie. Uśmiechasz się, ta kropla to ja. Niby nic, a jednak coś
Zapalam świece naszych dusz, odgarniam kurz przeżytych chwil…
Dwie połówki pomarańczy, skąd się wzięło takie określenie? Dlaczego pomarańcze, a nie pomidory albo jabłka?
Może wymyślono to w Hiszpanii, a tam klimat bardziej sprzyja namiętnym spotkaniom, no i pomarańcze są jak jabłka u nas popularne. Dobrze ok, ale ktoś to najpierw rozciął, a potem trzeba odszukać tę pasującą. A jeśli jedna z tych połówek znajdzie tę drugą, a druga twierdzi stanowczo, że nie pasuje, bo lepiej by się dopasowała z arbuzem, albo z dynią to co wtedy?
Wtedy nic, po prostu nic, dwie połówki to przecież nie litr…
Podaj mi swoje IP, a powiem ci jakie jest twoje IQ.
Jakieś ileś lat temu, gdy sam byłem świadkiem narodzin całego tego Internetu, to nie myślałem, że teraz zacznie on zwalniać. Nie chodzi o prędkość, bo ta rośnie, tylko o coś innego. Na początku było słowo pisane na IRC, ewentualnie na jakimś komunikatorze typu ICQ.
W IRC były opy, bany, admini itp. Ci którzy założyli kanał mieli władzę absolutną, mogli wywalać kogo tylko chcieli. Dobierali sobie drużynę kopaczy. Ale nie do tego zmierzam, w tamtych czasach prawie każdy spotkany na sieci człowiek, był kolejnym odkryciem. Z czasem organizowano jakieś zloty, spotkania, browary itp. Krótko mówiąc była radocha z tego, że się gadało z kimś obcym. Obecnie, moim skromnym zdaniem, jest jakby odwrotnie. Najpierw ludzie poznają się w „realu” , a potem tworzą grupy w jakiś „fejsbukach, winogronach, tamtych klasach…”. Już nie poznasz kogoś tak przypadkowo i spontanicznie. Gdy np. na którymś z portali społecznościowych chcesz kogoś nieznanego zaprosić to w 90% otrzymasz odpowiedz „znamy się?” i ignor
I taki jest ten Łeb 2, a jaki będzie Łeb 3 ?
Ciekawy jestem jakie jest wasze zdanie na ten temat?
+++
Bob Sinclair - World Hold On
Ten kawałek kojarzy mi się z tęsknotą za czymś nieosiągalnym.
Dzisiaj dzień szczególny. Spora grupa internautów pisze maturę. Ale i tak ci co zostali przy klawiaturach, stanowią wciąż znakomitą większość. Nasuwa się pytanie co zrobić, żeby zdać? Może jakieś czary mary, np. przed maturą nie będę się wcale golił, albo długopis do pisania namoczę w soli itp. Może znacie jakieś magiczne i absurdalne chwyty, aby napisać dobrze ten egzamin, bo jak nie to co?
Za rok matura?
P.S.
Pamiętaj zdasz najlepiej – już ja i Serducho się o to postaramy
+++
Wsiadam do rakiety swojej złości, a cerber idiota otwiera mi wrota.
Zezłościłem się dziś w nocy, patrząc w okna Twojej duszy.
Nie chciałaś mnie tam wpuścić!
Nauczyłaś ograniczać się przed Tobą, dobra OK…
Nauczyłaś tego i tamtego, ale i tak latałem sam.
Nikt w tych oknach nie otwierał, chciałem dzwonić, pukać, wciąż przejęty,
Jeśli nie otworzysz, krzyknij chociaż do mnie: lataj, ale nie tędy!
Odleciałem już od okna,
Moja dusza mi przemokła…
Czuje wolność już w mych skrzydłach,
Cała ta niechciana modła, już mi bardzo zbrzydła!
Twoje serce jest z kamienia, moje nigdy się nie zmienia!
Ale przecież, gdzie polecę?
Więc krzycz do mnie, żebym wiedział, choć na chwilę,
Bo już lecę…
+++
Bryan Ferry Slave to Love
To ja wracam z Hollywood