
Zmiany
27 kwiecień, 2008Improwizacja to zdolność latania w jednym miejscu na różnych poziomach.
No i tak sobie trochę to wszystko zmieniam. Urwałem daty z postów i przypomniała mi się moja młodzieńcza fascynacja muzyką. Po odlotowych stanach umysłu dzięki takim wykonawcom jak: The Residents, Cabaret Voltaire, Dead Can Dance, przyszedł czas na coś bardziej przyziemnego. Muzyka tych wykonawców jak ja to mówię „jechała do tyłu” oraz grała po całym ciele. Ostatecznie zadomowiłem się w nowoczesnym Jazz-ie. Spodobała mi się możliwość improwizacji, no i ten funkowy rytm. Przecież z tych synkop wywodzi się cały ten rap, hip hop, oraz loopy i beaty dla DJ-ów.
+++
Herbie Hancock Future2Future Rockit live
I co taki straszny ten Jazz?





A winylami obracał DJ Disk.
Cantaloupe Island rządzi. I to się nie zmieni
Kolega słyszał TAb Two, btw? Albo Marcusa Millera?
Marcus Miller owszem znam, mistrz slapu na basie. Tak naprawdę został odkryty prze Miles Davis-a. JEdnak osobiście wolę np. Doug Wimbish, który wystąpi 12 maja 2008 w Stodole
Argh, oczywiście w fatalnym momencie… (dla mnie, of kors).
Wstyd się przyznać, na stricte jazzowym koncercie nie byłem od… nie pamiętam kiedy.
Właściwie to dawno nie byłem na żadnym koncercie :\
To nie będzie jazzowy koncert
Wystąpi Tarja Turunen, a na basie będzie grał Doug Wimbish.
Chociaż w zeszłym roku byłem w Muzycznej Owaczarni i nagrałem parę ujęć jak grają Krzysiek Ścierański, Marek Raduli, Benek Maseli oraz Czarek Konrad.
Ja na koncercie ostatnio to chyba byłem ze 3 lata temu haha, ale czas to zmienić
TAb Two - nadrobię zaległośći, a Cantaloupe Island jest ponadczasowe!
Ależ oczywistość, odnośnie Douga - tylko konkretnie za jazzem mi się zatęskniło. Będzie trza napaść Tygmont w wolnej chwili, w sprawie innej niż wieczór bluesowy…
Właśnie słucham tego Cantaloupe Island, hmmm, znałem to kiedyś ze słyszenia, ale dzisiaj wywołuje to we mnie niezłe przeloty jak się tego słucha. Właśnie to lubię w jazzie, że każdy ma czas na “rozlewanie” swoich dźwięków!
@Darek
Jazzu słuchałam tylko z nagrań, chyba nigdy nie na żywo, choć mogłam coś zapomnieć.
A prawdziwy jazz podobno, to tylko na żywo.
Oczywiście zapomniałam.
Był “Jazz na Starówce” w Gdańsku, kilkanaście metrów od miejsca, gdzie przez pewien okres mieszkałam, ale wcale tego nie słuchałam; nie podobało mi się. Zamykałam okna.
Jeden faktycznie wpadł do spamu, ale już go odblokowałem.
@Moon a tak swoją drogą posluchać fajnego jazzu na żywo to jest całkiem inna bajka jak np. z płyt.
Black Ops wspomniał coś o Tygmont - może warto tam wpaść w pare osób na hasło bloger
@Moon - zależy jaki rodzaj jazzu grali na tej starówce. Ja sam unikam jazzu tradycyjnego z tymi trąbkami, tarkami itp
Chyba był tam jazz w miarę tradycyjny, dość nudny.
Spotkajcie się z Black Opsem na koncercie i powiesz mi, czy był ciekawy
No ok, jak bedzie chciał to się z nim bardzo chętnie wybiorę
Trzeba sprawdzić, jaki mają rozkład jazdy. Ot co.
A bywałeś w nowym Akwarium? Ja czasem w ciagu dnia z pewna wspaniała kobietą…, ale na koncercie żadnym nie byłem.
Nie, nie miałem okazji. Nie wiem, czy dobrze kojarzę, żę jest teraz drzwi w drzwi z HRC? W HRC zdarzyło mi się trafić na gig czy dwa, akustyka wcale niezła… jak na hardcore
Swoją drogą:
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,5161243.html
Tak jest obok HRC w Złotych Tarasach
Hmm, Akwarium bez Adamiaka to trochę jak akwarium bez rybek…
Może obiło się o uszy Piano Bar - wiem, że bywały tam niezłe koncerty, bieżąco nie wiem, ale też sprawdzę.
Ja jestem z Ursynowa i mam tu taki mini bar co się TuTu nazywa - słyszałeś?
Szczerze mówiąc, nie - nie wiem nawet, która to część ursynowa będzie
http://www.tutu.waw.pl/ przy stacji metra Stokłosy. A ty z jakiej część Wawy jesteś?
Albo centrum, albo bliska ochota, zależy jak wyjdzie. Acz nie jestem do miejsca specjalnie przywiązany, choć szczerze przyznam, że przez ostatnie lata narobiłem sobie zaległości w “bywaniu” “na mieście”…
No ja też nie bywałem od paru lat, więc trza oblookać jakiś repertuar i jak zanjdziesz czas to sie spotkamy na jazz-ie