
Jedna jedyna
2 maj, 2008Pokaż mi swój księżyc, abym nigdy nie zgubił do Ciebie drogi.
Po nagraniu w klinice i u stylistki pojechaliśmy na ostatnia stację metra. Tam mieliśmy umówioną wizytę w dosyć nietypowym gabinecie odnowy. Na miejscu powiedzieli nam, że mamy pół godziny wolnego czasu.
Poszliśmy na mały spacer, po drodze wpadliśmy na bazar. ONA kupiła ogromne jabłko, a ja w myślach przypomniałem sobie o raju i oczywiście otrzymałem propozycje spróbowania tego owocu. Nie zastanawiałem się długo. Potem powiedziała:
- usiądźmy na chwilę, na tej ławce.
ONA i ja wiemy kto był patronem tego miejsca. Teraz wiem, gdzie naprawdę mieszka mój Anioł.
Mój sen był bardzo wyrazisty. To było bardzo luksusowe pomieszczenie w którym stał stół bilardowy. Siedziałem w ogromnym fotelu i zastanawiałem się jaki jest mój sens życia. Myśli przelatywały mi, jak przeciągi po firankach, ale żadna nie zagrzała długo miejsca. Westchnąłem i zacząłem rozglądać się po całym tym pomieszczeniu. Na ścianach wisiały jakieś abstrakcyjne obrazy, ale w głównym miejscu był jeden bardzo odmienny i naturalny. Gdy patrzyłem na niego miałem wrażenie, jakbym nastawiał ostrość w obiektywie aparatu. Z lewej strony pojawiła się sympatyczna choinka, po prawej wazon z kwiatami, a w tle było okno. W środku stała ONA, w białej spódnicy oraz czarnej koszulce. Jej wzrok był bardzo kochany… Co tu dużo pisać, teraz jestem pewien, że gdy kiedyś tam będę przechodził na drugą stronę, to zabiorę tą fotografię jako najważniejszą. Być może dojdą jeszcze inne , ale tylko z NIĄ. Gdybym miał stwierdzić, jakie jest moje największe marzenie, to być w takiej sytuacji jak ONA na tym zdjęciu z NIĄ.
Z tych moich rozkosznych marzeń wyrwał mnie JEGO głos:
- zagramy?
- tak odpowiedziałem sennie, wciąż rozkoszując się moimi marzeniami,
- to zaczynaj, powiedziałem, żeby mieć jeszcze trochę czasu.
Graliśmy sobie i ja przegrałem. Zaproponował rewanż i zapytał:
- o co zagramy?
- jak wygram, powiesz mi jaki jest sens mojego życia,
- ok, powiedział, więc zaczynaj, ale jeśli przegrasz, od jutra bierzesz się za JEJ serducho,
- mówiłeś, że to moja misja, zapytałem?
- nadchodzi ten czas, musimy się jednak pośpieszyć.
Zgarnąłem wszystkie kule w trójkąt i zacząłem się przymierzać do strzału. W imię skupienia nakredowałem swój kij i strzeliłem z całych sił. Wszystko działo się jak w zwolnionym tempie, jak rozpływające się dno czystego morza, gdzie wszystko rozchodzi się promieniście, a jednocześnie jak grad spadających małych piłek. Kule zaczęły tańczyć po całym stole. Nie wiedziałem co się stało. Pingowaliśmy na siebie wzrokiem, jakby szukając nieznanej odpowiedzi. Trwało to jakąś chwilę i nagle usłyszałem, jakby stuk wszystkich jedna o drugą. Ułożyły się w trzyliterowy napis. Popatrzyłem na NIEGO i ON zbladł. Na stole było napisane kulami ONA.
- wiesz, myślałem, że będziesz jednak jednym z nas , powiedział…
- nie martw się, zawsze będę, ale prawdziwa miłość jest najważniejsza. Może TY to kiedyś zrozumiesz, tak jak ja zaczynam rozumieć Was.
+++
Bajm - Krótka historia





Gratuluję lekkości klawiatury :))
Z przyjemnością poczytałam.
Oh nadziejko,
dobrze, że tu zawitałaś, brakuje mi nadziejek kiedy myślę o NIEJ
Jak to? Wydawało mi się, że jesteś szczęśliwie zakochany. Chyba, że czegoś nie doczytałam…
Ty pierwszy zawitałeś do mnie :))
To prawda bardzo kocham ale nie znam odpowiedzi, więc kocham na ślepo
Zawitałem, bo cóż innego mi zostało jak nie nadzieja 
To znaczy, że kochasz kobietę, którą dopiero poznasz, a która okaże się tą jedyną?
Do mnie trzeba czasami dwa razy, bo blondynką jestem :))
Nie to nie tak, ja ją znam od prawie roku, ale zobaczymy jak to będzie