
Anonimowi przyjaciele
3 maj, 2008Przez Twój kostium widzę tylko duszę, ciało jest nieistotne.
Kiedyś, dawno temu gdy było mi źle miałem takich swoich anonimowych przyjaciół, na których mogłem zawsze liczyć. Zapytacie jacy to przyjaciele, skoro anonimowi? Łączyła ich wspólna nazwa – Muzyka. Byłem, jestem i będę wrażliwym człowiekiem, co nie zmienia faktu, że buduje sobie z roku na rok coraz sprawniejszą skorupę przed tymi, co nie są wrażliwi, inaczej już by było po mnie. Wracając do przyjaciół, jednymi z nich są pozostający od prawie czterdziestu lat anonimowi członkowie grupy The Residents. To absolutni prekursorzy stylu gry nazwanej awangardą i video-artu. Jak kiedyś wspomniałem ich muzyka zafascynowała mnie dawno temu, swoim klimatem jakby „jechała do tyłu”. Jazz przy tym, to muzyka łatwa i przyjemna, chociaż znakomita większość z was nie trawi lekkich odmian tego stylu. Zresztą posłuchajcie sami, na końcu tego posta wstawiłem próbkę ich gry w utworze The Residents – Satisfaction. Tak, to jest jakby przeróbka The Rolling Stones – Satisfaction. Wybrałem ten utwór, choć nie jest on sztandarowym przykładem ich grania, specjalnie dla was, abyście znali przynajmniej melodię. Jak znam życie i tak dla większości z was to będzie tzw. kocia muzyka
Około siedem lat temu byłem na ich koncercie w warszawskiej Sali Kongresowej i ku mojemu zdziwieniu sala była pełna, a i VIP-ów trochę przyszło z tamtych czasów, wśród których obok mnie siedziała taka piosenkarka, co do dzisiaj śpiewa
+++
The Residents – Satisfaction





Faktycznie, dla mnie jest to “kocia muzyka”. Zupełnie niezrozumiała.
Ale tak samo jak i Ty, zawsze mam takich swoich “przyjaciół”. Tyle, że oni zmieniają się u mnie w zależności od wieku (mojego), sytuacji w jakiej się znajduję i humoru. Generalnie, muzyka zawsze pomagała mi i tak mam do dzisiaj. Nie wyobrażam sobie bez niej życia.
Teraz takim moim przyjacielem staje się zespół Riverside.
Miło słyszeć, że mamy przyjaciół z tej samej kategorii, chociaż z innej bajki
Ja w zasadzie słucham wszystkiego, nawet górlaskiej muzyki 
Góralską muzykę, to mam trochę we krwi :)) Też ją lubię :))
Też słucham wszystkiego. Byle przemawiało do mojego serduszka :))
Fajnie, ta kocia muzyka kiedyś bardzo wpłyneła na moją wyobraźnię, dlatego o niej wspomniałem tutaj.