Archive for the ‘Gitara’ Category

h1

Serducho 02.03.2008

2 marzec, 2008

Przebiegłem ocean dźwięków, a tylko dwa z nich są najważniejsze.

Moja czterostrunowa to niesamowita maszyna. Jest miękka, elastyczna i wrażliwa. To nie przesada, gitara basowa ma grube struny i łatwo nabawić się bąbelków na palcach. Ma wąski gryf, który pozwala robić różne łamańce. Bardzo mi to odpowiada, lubię grać swoim stylem – dwa palce flażolety trzeci dociska linie basową. Po wrzuceniu tego na przetworniki robi się niesamowita ściana dźwięku. Wpadam w samozachwyt i męczę do znudzenia niektóre akordy. Tak akordy, ja gram akordami na basie. Przypomniał mi się mój stary kawałek, który teraz trochę przerobiłem i nazwałem „ONA leci”. Zgrałem to na dwie ścieżki w komputerze, po uprzednim nagraniu rytmu z automatu. Jak obczaję resztę gadżetów w moich programach, to porobię jakieś dodatkowe loopy, żeby nie było za monotonnie.

Kolejny raz śni mi się Sopot. Niestety pogoda nienajlepsza, znowu pada i wieje silny wiatr. Szukam JEGO na molo, ale nikogo nie widzę. Plaża mokra, więc chodzę tylko po bezpiecznych deskach długiego pomostu. Jednak pomimo złej aury, spaceruje czasem jakaś para, zatroskana o swoje samopoczucie. Żal mi się robi, że nie mam kogo przytulić, ochronić przed wiatrem…
Przypomniało mi się zdarzenie z NIM dotyczące strachu, a konkretnie ta para w pociągu. Teraz wiem jakie dźwięki są najważniejsze w życiu, to DWA SERDUCHA.

+++

Doug Wimbish of Living Colour
Tego Pana bardzo lubię – łączy w sobie grę na basie z całą masą różnych gadżetów. Kto się domyśli ze słuchu, że to tylko gitara basowa? :)

h1

Serducho 16.02.2008

16 luty, 2008

Dzisiaj nasyciłem swoje palce kolejnymi bąblami od grania na basie, co pozwoliło mi na zmianę planów i zajęcie się czymś innym. Z nudów usiadłem do matrixa i zacząłem szukać znajomych z dawnych lat. Trafiłem kumpla, z którym nie miałem najmocniejszych relacji w danych czasach, ale okazuje się, że bardziej się rozumiemy, niż z tymi którzy byli wtedy naszymi faworytami. Na tak to jest, życie zmienia ludzi i sprawia różne „zaskakanki”. On zawsze był otoczony murem fajnych dziewczyn, więc pomyślałem, że zna się na komunikacji z kobietami jak nikt inny. Zadałem mu początkowy zestaw pytań w stylu – „jak leci, jak żona i dzieci?” . Kiedy już wszystko się odpowiedziało, zapytałem go o swój przypadek. Opowiedział mi swoje scenariusze, a na koniec powiedział, że tak naprawdę to nie ma żadnego klucza, który byłby choć trochę uniwersalny dla każdego. Wtedy dotarło do mnie, że każdy z nas jest takim reżyserem życia i w zależności jaką sytuację wytworzy, tak potem musi to kręcić. Powiedzmy, że on jest skuteczny w poznawaniu dziewczyn, ale on sam kreuje sytuacje, które opanował do jakiejś tam perfekcji. Jest jak np. sportowiec, który na bazie jakiś bodźców, wie kiedy zwolnić, a kiedy przyspieszyć. On zaczyna w takich miejscach i sytuacjach, gdzie czuje się dobrze. Nie musi kierować się przypadkiem, czy zaskoczeniem. U mnie sprawa jest bardzo nietypowa, wiem tylko ja i anioł. Dobrze, że ON ostatnio się nie odzywa, bo czuję, że moja misja z serduchem trochę zwolniła tempa i czeka mnie poważna rozmowa z NIM.

h1

Serducho 15.02.2008

15 luty, 2008

Dostałem eska od znajomego muzyka – gitara jest wybrana i podobno jakiś rabat mnie czeka! Wow, nieźle się zapowiada pomyślałem i w te pędy lecę do sklepu muzycznego. Na miejscu okazuje się, że jeszcze tylko śrubki jakieś są do podkręcenia i po dokupieniu niezbędnych gadżetów sprzęt jest mój. Na początek kupiłem przystawkę z różnymi efektami oraz automatem perkusyjnym no i porządny pokrowiec.
W domu wszystko podłączam, o qrcze ale palce bolą od tych ćwiczeń, ale za to efekty brzmią prześlicznie! Mam taką radochę, że  kompozycje same mi się układają. Jedyny problem to opanować równe i dokładne  granie, a reszta to bajka :) Czyli brak ogrania powoduje, że większość kawałków mam tylko w głowie. Ok., trzeba ćwiczyć i jakoś to będzie. Kolejny wdzięczny zabijacz czasu w oczekiwaniu na nieznane pomyślałem.
Teraz już mogę sam produkować filmy hehe, sprzęt do zdjęć, muzyki i montażu już mam, trzeba tylko napisać scenariusz i jedziemy…

h1

Serducho 10.02.2008

10 luty, 2008

Dzwonię do znajomego muzyka. Okazuje się, że ma dzisiaj czas. Super pomyślałem. Pędzę na spotkanie i w głowie układam sobie o co chciałbym go zapytać. Pytań jest sporo, najważniejsze o sprzęt dla takiego amatora jak ja :) Musi mi pomóc, pomyślałem. Ta gitara to dla mnie jakieś wyjście z tej sytuacji. Jakaś odskocznia od rzeczywistości.
Nie widziałem go tyle lat, a wcale się nie zmienił. Pogadaliśmy trochę, połowę czasu zabrali nam jacyś ukryci fani, którzy go ciągle rozpoznawali i przychodzili do naszego stolika. Byłem zaskoczony, że ma tylu znajomych, chociaż nie udziela się w mediach ani w matrixie.
Obiecał mi, że w znajomym sklepie wybierze dla mnie odpowiednie wiosło.
Cieszyłem się jak małe dziecko, a w myślach ofiarowałem ten swój muzyczny powrót tylko dla NIEJ. Ona o niczym nie wie, ale ja wiem, że gdzieś tam żyje i nie zdaje sobie sprawy jaki „wariat” przygotowuje się na to spotkanie.

h1

Serducho 09.02.2008

9 luty, 2008

Kto mnie pokocha?
Czasem zadaje sobie to pytanie i nie dochodzę do żadnych wniosków. W tym całym elektronicznym pędzie, mamy coraz mniej czasu na to aby przestać bombardować swoje zmysły mediami, które oferują wszystko na skróty. Są gotowe recepty na przeżywanie emocji – to tak jakby miłość była sportem, gdzie trening czyni mistrza… Szukam odzewu w tej pustyni, ale ciągle cisza. Czemu zostałem w tyle? Przecież to nie na czasie marzyć o prawdziwym uczuciu. Czy znajdzie się ktoś, kto uratuje moje rozbitkowe serce z tej wyspy samotności?
Nie ma co marudzić, wracam do moich pasji sprzed wielu lat. Chętnie pograłbym na perkusji, ale to instrument za głośny dla sąsiadów oraz za duży jak na mieszkanie w okolicach metra…
Najlepszym rozwiązaniem, będzie elektryczna gitara basowa. Ten instrument łączy w sobie rytm oraz melodię. Wszystko zależy od tego jak grasz.
W Matrixie sprawdziłem jakie modele basideł są obecnie w sprzedaży, pomyślałem też, że jutro zadzwonię do znajomego muzyka i pogadam co kupić na początek, a może spotkam się z nim na jakimś browarze.