Archive for the ‘Muzyk’ Category

h1

Muzyczna Owczarnia

28 kwiecień, 2008

Kultowe miejsca są jak sekrety długo skrywane.

Jakaś jesień zeszłego roku. Wybrałem się tam z kamerą, żeby przekonać się dlaczego to miejsce jest kultowe. Pomyślałem odpocznę trochę od tego całego zamętu, popatrzę na NIĄ z oddali i może coś sensownego strzeli mi do głowy. Zabrałem się ze znajomym muzykiem, długo przebijaliśmy się przez korki. Po drodze muzyk zatrzymał się niedaleko miejsca gdzie ONA mieszka. I jak tu o NIEJ zapomnieć, pytałem sam siebie?  Jakby tego było mało, po drodze muzyk sam z siebie opowiedział mi historię o swoich znajomych, która była bardzo podobna do mojej.

+++

Trochę zdjęć z tego fantastycznego miejsca, muzyka oczywiście moja :)

h1

Serducho 15.02.2008

15 luty, 2008

Dostałem eska od znajomego muzyka – gitara jest wybrana i podobno jakiś rabat mnie czeka! Wow, nieźle się zapowiada pomyślałem i w te pędy lecę do sklepu muzycznego. Na miejscu okazuje się, że jeszcze tylko śrubki jakieś są do podkręcenia i po dokupieniu niezbędnych gadżetów sprzęt jest mój. Na początek kupiłem przystawkę z różnymi efektami oraz automatem perkusyjnym no i porządny pokrowiec.
W domu wszystko podłączam, o qrcze ale palce bolą od tych ćwiczeń, ale za to efekty brzmią prześlicznie! Mam taką radochę, że  kompozycje same mi się układają. Jedyny problem to opanować równe i dokładne  granie, a reszta to bajka :) Czyli brak ogrania powoduje, że większość kawałków mam tylko w głowie. Ok., trzeba ćwiczyć i jakoś to będzie. Kolejny wdzięczny zabijacz czasu w oczekiwaniu na nieznane pomyślałem.
Teraz już mogę sam produkować filmy hehe, sprzęt do zdjęć, muzyki i montażu już mam, trzeba tylko napisać scenariusz i jedziemy…

h1

Serducho 13.02.2008

13 luty, 2008

Miłość jest, ale nie dla każdego. Coraz bardziej sobie to uświadamiam. Chciałbym pozbyć się tej beznadziejnej wrażliwości. Chciałbym oddać swoje emocje bardziej potrzebującym. Chciałbym trzasnąć drzwiami w ostatnim pociągu do nikąd. Chciałbym potem krzyczeć, aby go zatrzymać, ze świadomością, że jest za późno. Chciałbym odlecieć w chmury i nie mieć do kogo wracać. Chciałbym zamknąć się w szufladzie kredensu, który jutro ktoś wyrzuci. Chciałbym, aby nigdy mnie nie było. Chciałbym się rozpłynąć w nicość, jak ostatnie koło fali na wodzie. Chciałbym dotknąć zapomnienia, które czeka na swój koniec. Chciałbym odpaść przy pierwszym locie, aby nikt już po mnie nie wracał. Chciałbym aby słońce już mnie nie widziało, chciałbym aby księżyc miał już ze mną spokój. Chciałbym więcej już nie pisać bo szkoda prądu i Twoich oczu.

h1

Serducho 10.02.2008

10 luty, 2008

Dzwonię do znajomego muzyka. Okazuje się, że ma dzisiaj czas. Super pomyślałem. Pędzę na spotkanie i w głowie układam sobie o co chciałbym go zapytać. Pytań jest sporo, najważniejsze o sprzęt dla takiego amatora jak ja :) Musi mi pomóc, pomyślałem. Ta gitara to dla mnie jakieś wyjście z tej sytuacji. Jakaś odskocznia od rzeczywistości.
Nie widziałem go tyle lat, a wcale się nie zmienił. Pogadaliśmy trochę, połowę czasu zabrali nam jacyś ukryci fani, którzy go ciągle rozpoznawali i przychodzili do naszego stolika. Byłem zaskoczony, że ma tylu znajomych, chociaż nie udziela się w mediach ani w matrixie.
Obiecał mi, że w znajomym sklepie wybierze dla mnie odpowiednie wiosło.
Cieszyłem się jak małe dziecko, a w myślach ofiarowałem ten swój muzyczny powrót tylko dla NIEJ. Ona o niczym nie wie, ale ja wiem, że gdzieś tam żyje i nie zdaje sobie sprawy jaki „wariat” przygotowuje się na to spotkanie.

h1

Serducho 08.02.2008

8 luty, 2008

Kolejny „lejny” dzień, deszcz nie daje za wygraną. Czas na jakąś rozrywkę pomyślałem. Poszedłem do pubu muzycznego. Zamówiłem browara i zacząłem obserwować ludzi. Jako, że byłem sam, to nie musiałem uważać gdzie patrzę, ani udawać, że kogoś słucham:). Lokal w sumie jest nieduży, ale ma swój klimat. Ma też malutką scenę, gdzie czasem przygrywają jacyś muzycy. Przypomniało mi się, że kiedyś grałem różne eksperymenty muzyczne. W lokalu siedzą, albo jakieś zapatrzone pary, albo grupy znajomych. Trochę tak dziwnie być samemu pomyślałem. Dziewczyny wiszą na swoich chłopakach wysysając jak odkurzacz każde słowo z ich ust. Jednocześnie czujnie obserwują otoczenie, jakby na coś czekały. Jak to jest z tymi kobietami?
Anioł miał rację – patrz w oczy, ale tak jakbyś ich nie widział.
Patrz dalej, poza kobietę. Kobieta zawsze szuka faceta, który może spełnić jej mały egoizm, jakąś potrzebę, którą żyje. Jeśli wiesz czego szuka, to jest twoja, pomyślałem i nie ważne czy jesteś za młody, za stary, za łysy, za gruby, za chudy itp. Ona sobie z tym poradzi – najwyżej da ci delikatnie do zrozumienia, abyś wstawił nowe sztuczne oko, lub przyciął dredy…
Wtedy możesz być pewny, że analizuje ewentualny związek z Tobą. Po kolejnym piwie gwar rozmawiających  miesza się z nastrojową muzyką, jak szklanka i piana od piwa.
Wracam trochę wkręcony do domu. W sumie cieszę się, że byłem w tym pubie. Zawsze to trochę czasu spędzonego w małym zapomnieniu. Jutro sobota, więc można spać…

Znowu ta rzeka, dawno Cię nie widziałem pomyślałem. Ale nikt się nie odezwał, ani nie pojawił. Zaczęło się ściemniać, gdzieś obok usłyszałem dosyć rytmiczna muzykę, poszedłem w tamtym kierunku. Był to ogromne pomieszczenie coś jakby wielki hangar. W środku sporo wolnego miejsca, dużo świateł oraz sprzęt muzyczny. Dziwne, że nikogo tu nie było – wyglądało to tak, jakby scena była przygotowana do koncertu. Zacząłem się sam z siebie śmiać – moje ruchy były jakieś komiczne w tym laserowo stroboskopowym oświetleniu. Taka okazja, nie mogę jej zmarnować – pomyślałem, gdy zobaczyłem wypasioną perkusję. Najpierw zacząłem stukać palcami po werblu, a potem poszedłem na całość. Tyle lat już nie grałem, ale to ma się we krwi, jak mówił mój znajomy muzyk. Najważniejsza jest koordynacja ruchów. Tego się człowiek nie nauczy – to jest tak, że jak się rozgrzejesz, to każda część twojego ciała wie sama co robić. Po pierwszych paru zacinach, wpadłem w trans i zacząłem grać w miarę szybko i równo. Totalny odlot. Czujesz się tak, jakbyś sterował odrzutowym helikopterem. Wszystko nabiera tempa, wtapiasz się w maszynę, tworzycie jedną całość i tak pulsujecie z niesłychanym rezonansem. To zajebiste nagłośnienie potęguje tylko ekspresję. W pewnym momencie pomyślałem – chyba skończę, bo to nie moje zabawki, ale odezwał się ON:
- NIE,
- gdzie jesteś zapytałem, wychylając swój głos, trochę z tego transu?
- odpowiedziała mi tylko cisza…
Nagle ku mojemu zaskoczeniu na pustej scenie pojawiła się ONA. Im szybciej grałem tym bardziej obraz był wyraźny. Widziałem radość w jej oczach, widziałem jak cieszy się, jej całe ciało, jak fruwają piękne włosy, przykrywając od czasu do czasu uśmiechnięte oczy, nawet Serducho było uśmiechnięte. Więc zacząłem grać jeszcze szybciej, odpowiedziała mi pięknym uśmiechem i znikła…