
Czy dalej
21 czerwiec, 2008Gdy oglądam swoich życia kartek wstecz, to pamiętam je jak własny mecz.
Dopadła mnie melancholia, chciałem coś dzisiaj zrobić, ale czułem się jak samolot bez skrzydeł. Na co mi motor z dobrym śmigłem, skoro na jego warkocie, nie polecę tam gdzie chcę? Po co mi szybki cwał, skoro nie mam gdzie biec? Po co mi meta, skoro na jej linii nie ma już mnie? Gdzie jest ten helikopter, skoro jego rotor za drzwiami spadł? Wszystko jest takie bezsensowne, że tylko się śmiać…
Po tych całodziennych marudzeniach zasnąłem. Śniła mi się rzeka, przy której pierwszy raz spotkałem Anioła. Całą tą melancholię zabrałem ze sobą w ten sen. Czekałem na NIEGO. Patrzyłem na spokojnie wartki nurt czystej rzeki, która pomykała pewna swej rześkości. Poczułem na moich plecach JEGO obecność.
- Coś Ty zrobił, zapytał?
- A niby z czym, zapytałem?
I zanim westchnął, powiedziałem mu, że:
- Tobie i Twojej załodze, to się wydaje, że los każdego człowieka można zaplanować, jak w zamierzchłych systemach politycznych. Otóż gwarantuje Ci, że źle myślicie. Wam się wydaje, że jak małe dziecko umie już chodzić i powiecie mu chodź tu – to przyjdzie. Owszem przyjdzie, ale może się wywrócić, a potem pójdzie inną drogą.
- Masz rację, ale mówimy o Tobie,
- A co ze mną? O co Ci chodzi? Że mam rozdwojenie jaźni?
- No tak zaczął się śmiać,
- Opowiem Ci coś. Gdy byłem małym chłopcem w szkole krążyły takie oto bajeczki. Wyobraź sobie, że jesteś myszką. Siedzisz w norze, a ktoś sprytny przychodzi z kijem, żyletką, kawałkiem szynki i sera. Żyletka zostaje zamocowana, na środku kija, serek na jednym końcu , a szynka na drugim. Cały ten sprzęt jest ustawiony przy Twoim wyjściu, czyli jak wychodzisz to wpadasz na żyletkę. Patrzysz w lewo – szynka, patrzysz w prawo serek. Myślisz sobie: szynka , serek, szynka, serek szynka, serek i nagle krzycccććć.
Zaczął się potwornie śmiać, a ja nie wytrzymałem i zacząłem też…
- Ciesz się, że nie mam roztrojenia jaźni bo byłby więcej problemów i nie wiem jakbym Ci to opowiedział, bo na jednym kiju by się nie dało…
ON dalej się śmiał i ja też…
Obudziłem się, za oknem był piękny dzień. Zacząłem sam do siebie gadać: człowieku, jakie motory, jakie rotory, życie jest piękne!
Ogarnąłem się i pojechałem zadowolony do centrum.
+++
Łona i Webber Insert






